poniedziałek, 17 lipca 2017

A POTEM BYŁO TYLKO GORZEJ...

Decyzja o remoncie zapadła już dawno, choć z różnych przyczyn odraczana była często. Najczęstszy powód odwlekania daty rozpoczęcia można  wytłumaczyć przysłowiem: "Szewc bez butów chodzi". Tak, prowadzimy działalność remontowo-budowlaną więc na remont własnego domu nigdy nie ma czasu. Lata mijały, a wymuszony na MOIM termin zbliżał się coraz bardziej. Im było bliżej tym obaw więcej...Razem z Dorosłą wszystko spakowałyśmy  i poupychałyśmy we wszystkie możliwe miejsca w gospodarstwie. Najpierw starałyśmy się  układać wszystko "szafkami", później już"pomieszczeniami" by w rezultacie trzymać się tylko jednej zasady " wynieść i schować". Nie ważne gdzie to będzie i jak długo w efekcie trzeba będzie tego szukać.
Wspomniane już wcześniej początki wyglądały niewinnie...


Później było już tylko gorzej...


I jeszcze gorzej...( uwaga zdjęcia bardzo drastyczne)




Będąc w temacie przysłów to kolejne się mi nasuwa w związku z poniższym zdjęciem "Potrzeba matką wynalazków". Takie oto odkrycie pod płytami k-g:))


Jak widać, wesoło nie jest. Na szczęście jest lato ( przynajmniej teoretycznie) i mogłam przenieść się z życiem codziennym do garażu. Dziś, po blisko czterech tygodniach gotowania w takich a nie innych warunkach muszę stwierdzić, że już się przyzwyczaiłam choć miałam chwile zawahania. Cały czas leczę się wizją "Nowego" i mam tylko nadzieję, że efekt szybko wymaże z pamięci ten czas bałaganu i ogólnego chaosu.
A że nie samym remontem człowiek żyje to wspomnieć tu muszę o dwóch cudeńkach jakie od jakiegoś czasu z nami mieszkają. Czika i Gruby Lucek. Sama słodycz...:)))))



Oczywiście jakby mało było u nas zwierząt to kilka tygodni temu zauważyliśmy w ogrodzie obcego kota. Chudy, wyliniały, nieufny...Dziś Wojtek przychodzi pod dom, daje się pogłaskać i wydaje się, że nawet z naszymi kotami nawiązał nić porozumienia. Cóż, znalazł dom a Dorosła ostatnio stwierdziła "Ma szczęście że na nas trafił..."

 Do następnego razu...

poniedziałek, 19 czerwca 2017

TRUDNY CZAS

Od dwóch dni trwa u nas "akcja remont". Dziś moja córka stwierdziła, że skoro tyle mnie ten projekt kosztuje nerw, to po co w ogóle robić ten remont?! No właśnie...Mam nadzieję, że po kilku miesiącach będę mogła powiedzieć, że było warto.
Na dzień dzisiejszy salon powoli pustoszeje, część naczyń z kuchni powynoszona, firanki zdjęte...


Jak widać na parapecie kwiaty, które przyniósł do domu na specjalne moje życzenie mój syn. Od zawsze polne kwiaty są moimi ulubionymi, a już w rumiankach to kocham się nad życie. Dzisiaj biegałam z tym czajniczkiem pełnym kwiecia po ogrodzie (i nie tylko) by zatrzymać w kadrze to piękno.








Uwielbiam te moje przestrzenie, niczym nie ograniczone, rozciągające się daleko, daleko...aż po horyzont. I to światło o zachodzie słońca...





I same zachody





Cieszę się, że w czasie remontu będę mogła uciec czasem do ogrodu lub do mojej powstającej pracowni. Nie wiem czy pamiętacie mój wpis na temat jej powstawania. Możecie o tym przeczytać TUTAJ I TUTAJ  
 Powoli się w niej urządzam. Dzieje się to równolegle z remontem domu, ponieważ jest bezpośrednio z nim związane. Część z mebli i dekoracji powędruje bowiem do pracowni, do powstającego również biura mojego męża a także do pomieszczenia nad nimi. Jak widzicie, nie jest łatwo to wszystko ogarnąć. Sam fakt umieszczenia gdzieś wszystkiego co przez wiele lat gromadziło się w domu. ćałe szczęście, że w remontowanym budynku gospodarczym wygospodarowaliśmy jedno duże pomieszczenie które z pewnością jest marzeniem niejednej z Was, a mianowicie"schowanko", a w nim regały, regały, regały...



Najtrudniejszy w całym remoncie będzie fakt funkcjonowania przez blisko dwa miesiące bez kuchni. KOSZMAR!!!
Tak więc od wtorku wir remontu, bo jutro dzień wolny od tego, niestety nie na przyjemnościach spędzony. Od kilku lat bowiem, Dorosła zmaga się z problemami po skręceniu nogi. Odwiedzamy kolejnych lekarzy, robimy dziesiątki badań, imamy się wszelkich rehabilitacji i niby wszystko jest ok. Tymczasem co jakiś czas pojawia się ból nie do zniesienia uniemożliwiający córce chodzenie.  Tym razem trzyma wyjątkowo długo, bo ponad trzy tygodnie. Jutro więc jedziemy ponad sto kilometrów do kolejnego lekarza. Tym razem specjalista od USG dynamicznego, cokolwiek to znaczy...Sił nam już brak, noga boli, Dorosła porusza się jedynie o kuli i to przy ogromnym bólu a lekarze, że wszystko jest ok. A może Wy znacie jakiegoś dobrego ortopedę?

czwartek, 15 czerwca 2017

SEZON LETNI

Uwielbiam.
 Uwielbiam czas, gdy mogę siedzieć na tarasie do późnych godzin wieczornych. Czytać gazetki, przeglądać instagrama (oj, pochłonął mnie bez reszty), pić herbatkę, jeść truskawki...i wiele wiele innych...
Uwielbiam.
Fakt jest taki, że nie ma w tym czasie miejsca na pisanie postów, niestety. Moja Sis twierdzi, że co dzień wchodzi na moje blogi i co dzień mówi sobie, że już nigdy więcej, bo u mnie nie ma nic nowego:( Cóż, urok długich letnich wieczorów, których szkoda na siedzenie przy laptopie. Ten czas spędzam również pielęgnując ogród. Samo podlewanie pochłania godzinę mojego wieczornego relaksu. I jak co roku powtarzam sobie, że za rok mniej doniczek, mniej roślin...i tak do następnej wiosny, kiedy to ogarnia mnie szał florystycznych zakupów i ani się obejrzę a wokół stoją donice z kwiatami które każdego dnia trzeba podlać. Na samym tarasie podlać trzeba ok. 30 donic i nie da się tego zrobić wężem tylko trzeba nalewać wodę do konewek, dodać nawozu i dopiero podlewać...Sporo z tym pracy ale ile przyjemności dla oka:)
Na samym początku, tuż po posadzeniu rośliny nie wyglądały może bardzo efektownie ale czas robi swoje i każdego dnia widać różnicę.



W moim ogrodzie uwielbiam różnorodność i naturalność. Niewiele tu roślin rosnących "pod linijkę". Kocham te zakamarki, zapamiętuję momenty, napawam się zmiennością ...i tak każdego dnia na nowo. Znacie to?











A od jutra rusza projekt "REMONT"...Trzymajcie kciuki:)

piątek, 12 maja 2017

ALICJA

"Alicja w krainie czasów" to seria książek jaką ostatnio przeczytałam. Polecam choć to nie całkiem to co lubię najbardziej. Historia kobiety która posiada cechę którą każda z nas pewnie chciałaby mieć a mianowicie, nie starzeje się. Niestety jak się okazuje nie zawsze jest to zaleta a życie z takim darem nie jest li tylko różami usłane...








Kolejna przeczytana pozycja to "W plątaninie uczuć" Gabrieli Gargaś



Uwielbiam czytać choć chciałabym móc więcej. Niestety znajduję czas tylko tuż przed snem na kilka stron ale i to zawsze sprawia mi wiele przyjemności. A jeśli już o śnie mowa to chciałabym Wam pokazać moją sypialnianą półeczkę w świątecznej szacie. Tak wiem, że już dawno po świętach ale myślę, że te zajączki mogą również robić za całoroczną dekorację:)




Niedawno obchodziłam okrągłe urodziny. Zobaczcie jakie cudeńka dostałam od moich dzieci:))))Wiedzą co lubię:))


Tymczasem wiosna się budzi i świat robi sie kolorowy