piątek, 12 maja 2017

ALICJA

"Alicja w krainie czasów" to seria książek jaką ostatnio przeczytałam. Polecam choć to nie całkiem to co lubię najbardziej. Historia kobiety która posiada cechę którą każda z nas pewnie chciałaby mieć a mianowicie, nie starzeje się. Niestety jak się okazuje nie zawsze jest to zaleta a życie z takim darem nie jest li tylko różami usłane...








Kolejna przeczytana pozycja to "W plątaninie uczuć" Gabrieli Gargaś



Uwielbiam czytać choć chciałabym móc więcej. Niestety znajduję czas tylko tuż przed snem na kilka stron ale i to zawsze sprawia mi wiele przyjemności. A jeśli już o śnie mowa to chciałabym Wam pokazać moją sypialnianą półeczkę w świątecznej szacie. Tak wiem, że już dawno po świętach ale myślę, że te zajączki mogą również robić za całoroczną dekorację:)




Niedawno obchodziłam okrągłe urodziny. Zobaczcie jakie cudeńka dostałam od moich dzieci:))))Wiedzą co lubię:))


Tymczasem wiosna się budzi i świat robi sie kolorowy

piątek, 5 maja 2017

SPÓŹNIONA WIOSNA

Miejsce w którym mieszkam jest w jakiejś dziwnej "strefie"zimna ponieważ kwiatki w moim ogrodzie kwitną zawsze spóźnione. Wokół u sąsiadów, na blogach już dawno widziałam ogrody w pełnym rozkwicie, tymczasem u mnie dopiero w ubiegłym tygodniu zaczęło być kolorowo choć znaczny procent tulipanów wciąż jeszcze w pąkach. Pogoda jaką funduje nam tegoroczna wiosna również nie sprzyja ani rośliną ani też pracom w ogrodzie. Dziś wyszłam troszkę pogrzebać w ziemi ale wiatr tak silny, że głowę urywał...Nie mniej jednak cieszę się każdym nowym kwiatem, każdą roślinką i zmianą w ogrodzie.
Na przykład taka prymula. Kupiona wczesną wiosną ubiegłego roku. Najpierw zdobiła salon a kiedy przekwitła szkoda mi było ją wyrzucić. Posadziłam więc w ogrodzie choć szczerze przyznam, że nie liczyłam na to,że przeżyje. Ona jednak nie tylko przetrwała zimę ale i zakwitła pomimo tak zimnej wiosny



Żółty, to chyba wiosną najczęściej spotykany kolor. Również w moim ogrodzie tak jest. Niestety jedne z żółtych tulipanów nie oparły się wichurom które położyły je na trawi. Mimo wszystko nawet one zakwitły...











Oczywiście skoro Pani ogląda kwiatki to Kuleczka też musi.
"No już? Zrobiłaś to zdjęcie? Mogę się przesiąść w inne miejsce?"


Są i inne żółciaki i choć nie wiem jak się nazywają to bardzo je lubię. Zakwitają wiosną i są bardzo mało wymagające. A jak są lubiane przez wszelakie robaczki...



Są i inne kolory...
Kwitnące w pełni czerwone tulipany. Te kwitnące grupowo...









I te pojedyncze, zabłąkane w zieleni...


Biały samotnik...a jeszcze w ubiegłym roku była cała grupa...


Mam nadzieję, że pąki niedługo przemienią się w pełne tulipany. Tak, mam nadzieję, ponieważ przy tegorocznej pogodzie pewności mieć nie można:(














 "A jak pachnie tulipanek?"


sobota, 22 kwietnia 2017

CZASEM MNIEJ, CZASEM WIĘCEJ

Są takie okresy w moim domku kiedy to wciąż się coś zmienia. Ostatnio jednak jakaś stagnacja zapanowała w moich wnętrzach. Zmieniam wystrój najczęściej z konieczności i nie ukrywam, że czasem wręcz się do tego zmuszam. Moje myśli zaprząta remont do którego jeszcze daleko ale jak się okazuje takie czasy, że wszystko trzeba zamawiać wręcz z półrocznym wyprzedzeniem. Dzisiejsza nieprzespana noc poświęcona była rozmyślaniom nad tym jak rozmieścić meble kuchenne tak by na wszystko starczyło miejsca. Meble umieszczone mają być na dwóch prostopadłych ścianach, jedna 4m, a druga 1,45m. Kombinuję, zmieniam i wciąż mi coś nie gra. Ma ktoś może pomysł? Czas pędzi i jeśli projekt wypali to pod koniec czerwca rozpocznie się wielka demolka.
Tymczasem minęły święta i za pasem już majówka choć pogoda absolutnie nieadekwatna do tego.
W tym roku niewiele ozdób świątecznych u mnie. Za wyjątkiem świeżych kwiatków i zaledwie kilku maleńkich drobiazgów, nie pojawiło się nic nowego.



 Salon dostał turkusowe dodatki. Pledy na ektorpie , poduchy, świeczki na parapecie, latarenki...wszystko w tymże odcieniu


W wystrój wkomponowane jak zwykle nasze koteły. Tym razem Bazyl i Kuleczka


Jak widać Bazyl nie bardzo cieszy się ze sesji zdjęciowej. Postanawia "RYKIEM" mnie wystraszyć.


W drugi dzień świąt wielkanocnych na obiedzie gościliśmy rodzinę mojego brata. Stół kolorowy a na pierwsze danie nic innego jak żurek.


Były też ciasta. Sernik wiedeński, z brzoskwinią, na zimno, mazurek, ciasto kit, nutelka , kajmakowy zajączek no i oczywiście babki.





A po świętach nasza Betucha wpakowała się nam do domu i nie bardzo jej się podobała wizja jego opuszczenia