niedziela, 14 stycznia 2018

SALON CZY KUCHNIA - DŁUGI POST

Lato 2017 upłynęło nam pod znakiem remontu. Remont był totalny, pisałam o tym TUTAJ i TU. Całe nasze życie toczyło się w garażu, no może poza kąpielą, ponieważ łazienka został nietknięta.
Od kilku miesięcy mieszkamy już w Nowym. Trudno mi było przyzwyczaić się do nowych wnętrz, bo niby takie wymarzone ale jakby nie moje. Na wystrój, dekorację i ogólny rys miały wpływ oprócz mnie i MOJEGO również nasze dzieci. I tak zimne kolory drewna i światła były wyborem pod naciskiem Dorosłej a zwolennik minimalizmu i katalogowych wnętrz, nasz syn, stopował nas w zapędach w zagraceniu wnętrz. Z czasem i oni przekonali się do tego, że nie zawsze coś co podoba nam się na zdjęciach w sieci, katalogach czy pismach wnętrzarskich musi "zagrać" w naszym codziennym życiu. Mnie wciąż brakowało w moim domku bibelotów, drobiazgów, elementów które byłyby jedynie "nasze". Wciąż jednak broniłam się przed zmianą wnętrza, które było katalogowo piękne. Z czasem nie wytrzymałam i zaczęłam znosić ze schowanka swoje stare skarby. Dom zaczął mi się podobać choć wciąż było mało. Szanowałam jednak upodobania rodzinne ale w chwili kiedy nasz minimalista stwierdził że trzeba zrobić coś w tym wnętrzu ponieważ jest tak"Pusto", dostałam zielone światło i na święta zrobiło się dużo przytulniej.
Dziś pokażę Wam kilka zdjęć z naszej zmiany. Zdjęcia pochodzą z różnych okresów.
Pomiędzy kuchnią i salonem kiedyś była ściana którą wyburzyliśmy by powstało jedno duże pomieszczenie. W miejscu dawnej kuchni stoi teraz duża kanapa a tam gdzie była kanapa w salonie teraz są meble kuchenne:) Stąd teraz mam dylemat kiedy określamy miejsce położenia czegoś w domu, bowiem np. dawne okno w kuchni teraz jest oknem w salonie.
Tak więc jedna część naszego salonu kiedyś wyglądała tak
 


 By przejść przez różne etapy...





Aż do końcowego




Tam gdzie kiedyś była kanapa, pufa i regał...












a podczas remontów było tak



teraz mamy kuchnię








Tam gdzie kiedyś była kuchnia (zdjęcia tylko robocze)


Podczas remontu wyglądało to tak




Później mieliśmy prowizoryczne schody...



A teraz kącik wypoczynkowy(salon)




 P.S. Fotki dość stare:)


sobota, 6 stycznia 2018

MOJA PRACOWNIA

Zawsze marzył mi się kąt w którym mogłabym gromadzić moje robótkowe zbiory i miejsce gdzie mogłabym tworzyć. Kiedy w roku ubiegłym zdecydowaliśmy się na remont starego gospodarczego budynku wiedziałam, że jedno z pomieszczeń będzie moje i szumnie nazwę je Pracownią.
Budynek był w opłakanym stanie. kiedyś już go pokazywałam a dziś dla przypomnienia
 Tak wyglądał budynek wcześniej


Tu po zdjęciu starego dachu




Z prawej strony na końcu niższe "pomieszczenie" to moja pracownia.
Później budynek dostał nowe szczyty i dach





I etapy powstawania mojej pracowni




Dziś pokażę na koniec kilka fotek z mojego małego gniazdka






czwartek, 4 stycznia 2018

NIEWIELKIE ZMIANY

...choć chciałoby się by były duże i to oczywiście na lepsze. Z doświadczenia wiem jednak, że postanowienia bywają olbrzymie a realizacja znacznie gorsza. Nie przeczę jednak, że i ja wraz z nowym rokiem planuję wprowadzić kilka zmian do życia codziennego. Co z tego wyjdzie? Czas pokaże...
Tymczasem w Domu u Miki nadal królują świąteczne dekoracje i muszę przyznać,że dopiero teraz od czasu remontu mój dom zaczyna mi się podobać.
Tak, wiem, że nie pokazałam jeszcze wyremontowanych wnętrz ale jak zwykle brak czasu na dobre zdjęcia bierze górę. Chcę za to pokazać Wam kilka migawek ze świątecznego domku. Zapraszam
Każdego roku przed świętami robimy pierniczki a później bawimy się w ozdabianie





 Jedną z nowych dekoracji jest choinka z brzozowych gałązek. Zrobiłyśmy ją razem z Dorosłą i ozdobiłyśmy głównie drewnianymi dekoracjami. Już od kilku lat przymierzałam się do zrobienia takiej choinki i wreszcie się udało i to nawet podwójnie, ponieważ powstała choinka również do pokoju Dorosłej.



A choineczka córki wygląda tak

Pogoda w święta pod żadnym względem nie przypominała zimy. Dom często rozświetlało słońce, by po chwili ustąpić miejsca chmurom i deszczowi



Naszym kotom nie przeszkadza ani deszcz, ani słońce, ani świąteczna krzątanina...Kuleczka i Maluszek uwielbiają spać na kanapie.


 Maluszek to szczęściarz który do nas trafił jako zupełne maleństwo. Najprawdopodobniej został nam podrzucony... Dobrze że ludzie bez serca oddali go nam. U nas znalazł dom pomimo iż już przed nim mieliśmy pięć kotów


W naszym domu chyba nie było świąt bez czerwieni. Każdego roku wcześniej myślę sobie o dekoracjach w bieli, złocie, srebrze by finalnie i tak udekorować dom na czerwono. Stąd też barwy stołu przygotowanego do świątecznego obiadu.




Kanapa również w czerwieni


I na koniec nasza Panna Zielona. Srebro, biel i...czerwień oczywiście:)))


Wracając do tytułu tego wpisu chciałabym uchylić rąbka tajemnicy co do moich postanowień...Chciałabym by w tym roku udało mi się zamieścić więcej wpisów. Bądźcie zatem ze mną i zostawcie znak że tu zaglądacie:)
Do napisania...