poniedziałek, 10 marca 2014

STAROCIE

Oj jak zazdrościłam Wam możliwości szperania na strychach dziadków czy znajomych. Zazdrościłam tez możliwości bywania na pchlich targach a tymczasem...
Dowiedziałam się, że w miasteczku nieopodal mojej wsi są dwa sklepiki ze starociami. Pojechałam więc tam z Andzią i przywiozłyśmy do domu kilka skorup. najbardziej cieszy mnie fakt, że wszystko to zostało zakupione za przysłowiowe grosze choć część jak np biały dzbanek do herbaty była nowa.
Wszystko to plus druciany koszyk ( też nowy) który nie załapał się na zdjęcia i sam kosztował 10 zł., kosztowało 39zł. Wydaje mi się tanio, choć nie mam doświadczenia w kupowaniu tego typu rzeczy.











Część z tych rzeczy jest już w użytku a część jak np brązowe świeczniki zostanie przemalowana.
Poniżej mój niebieski tym razem kuchenny parapet z drobiazgami ze staroci.






I jeszcze tabliczka która zawisła już nad drzwiami łazienki. Łazienka od dwóch bądź trzech lat jest w remoncie( mąż budowlaniec a znane jest przysłowie o szewcu, więc nic dziwnego).W ramach wyjaśnienia rolę łazienki wciąż pełni pralnia w której mamy prysznic i umywalkę więc MÓJ mógł się ociągać.  Muszę się jednak pochwalić, że wczoraj zakupiliśmy część płytek więc może w końcu się doczekam. Jak już wspomniałam tabliczka jest...



Na koniec zostawiłam wisienkę...
Zobaczcie co zdobyłam na starociach, i to też za nieduże pieniądze


Teraz tylko przemalować....
Oj bardzo się cieszę, że ją kupiłam. Mam nadzieję, że dam radę ją sama pomalować, oczywiście na biało:))
Podoba się Wam?
Mi bardzo....

5 komentarzy:

  1. Świetne łupy, ale wisienka wymiata ;) Dasz radę ją pomalować bez obaw :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Domeczek jest uroczy, no ale ta polka!!!po przemalowaniu bedzie jeszcze lepsza!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne łupy kochana a kaganki ojojoj
    pozdarwiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Najbardziej podobają mi się niebieskie filiżanki... Chociaż półka też jest świetna.
    Ja narazie muszę odpocząć od wszelakich wyprzedaży staroci. Mam możliwość kupywania naprawdę za grosze u mnie w pracy. Bo są takowe przeciętnie dwa razy do roku organizowane. Pracuję w Rezydencji dla Seniorów, także wiele razy wracałam po takich wyprzedażach obładowana jak wielbłąd. Niestety brak miejsca zmusił mnie znowu (parę dni temu), do porządków w szafach. I... wyleciały z brzękiem moje zbieractwa.Oczywiście nie wszystkie.
    Serdeczności......

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam tego typu wszelakie znaleziska, zapraszam w moje skromne progi http://hogata-filcowe-cudenka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń