...moja półeczka to jak zwykle zbiór rzeczy różnego pochodzenia...zawsze na dużo przed faktem planuje co na niej ustawić...kiedy jednak przychodzi czas dekoracji wszystko się zmienia i idę na żywioł...ustawiam, zdejmuję, przestawiam, zawieszam...i jeszcze raz...i jeszcze...w tym roku na półce znalazł miejsce skrzat(chyba zubiegłorocznej wyprzedaży), kubeczki w gwiazdki które uwielbiam, maleńki drewniany renifer i własnoręcznie wyhaftowany obrazek..lubię te moje haftowanki...swojego czasu poświęcałam na nie każdą wolną chwilkę...
...początkowo na wieszaczkach wisiały dwa lampioniki do których wkładałam podgrzewacze...niestety podczas świąt usłyszeliśmy dźwięk tłuczonego szkła i z niewiadomych przyczyn lampionik spadł, robiąc przy tym niezły bałagan...drewniany świąteczny napis tez kupiony na targu staroci choć był nowy, nawet z metką...wydałam na niego całe 5zł i bardzo mi się podoba...do tego ala'piernikowy konik na biegunach i cudne serduszko od jednej z Blogerek...ot, taka tegoroczna jest moja półeczka...
...galeria w salonie też w moich robotkach...obrazki wyhaftowałam samodzielnie...mikołajki pokazywałam już wcześniej w sypialni...przed świętami zrobiłam tez girlandę d salonu...
...i jeszcze kilka kadrów świątecznych...
...z salonu...
...z kuchni...
...ze schodów...
...z przedpokoju...
...i z wiatrołapu...
...na koniec do mojego pamiętnika dorzucam dowód tego, ze byłam grzeczna w tym roku i Mikołaj o mnie pamiętał, zarówno 6 grudnia...
(...no nie mogłam się oprzeć...czyż ta torba nie jest cudowna?... )
...jak i w Wigilię...
...i tak oto herbatką pitą z kubka w którym w tym roku się zakochałam żegnam definitywnie okres świąteczny na blogu...(chyba)...:)









































